Mgła, chaos i tysiąc myśli naraz: menopauza czy ADHD w Poznaniu

Dlaczego u wielu kobiet ADHD ujawnia się dopiero w okresie okołomenopauzalnym

„Zawsze jakoś sobie radziłam, a teraz rozsypuję się przy rzeczach, które kiedyś robiłam bez namysłu.” To jedno z częstszych zdań, jakie słyszę od kobiet po czterdziestce. 

Brzmi jak opis menopauzalnej mgły i czasem nim jest. Bywa jednak, że pod spodem od dawna było coś jeszcze: ADHD, które przez całe życie pozostawało nierozpoznane, bo pacjentka nauczyła się je obchodzić, a dopiero spadek hormonów odebrał jej narzędzia, którymi się dotąd ratowała. 

ADHD nie kończy się w dzieciństwie

ADHD, czyli zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi, opisuje się przez trzy główne cechy: trudność z utrzymaniem uwagi, nadruchliwość i impulsywność. To nie jest wyłącznie domena rozbieganych chłopców, których obraz utrwaliła popkultura. U dorosłych, a zwłaszcza u kobiet, wygląda inaczej i znacznie ciszej, dlatego tak łatwo go przeoczyć, również samej sobie. 

Sednem problemu są tak zwane funkcje wykonawcze, czyli zestaw zdolności, dzięki którym planujemy, organizujemy czas, pilnujemy samych siebie, dostosowujemy się do zmian, zapamiętujemy i wydobywamy właściwe informacje we właściwym momencie, podejmujemy decyzje i doprowadzamy sprawy do końca. Kiedy ten system działa gorzej, codzienność, która innym wydaje się oczywista, czyli opłacenie rachunku w terminie, dokończenie zaczętego maila, wyjście z domu z wszystkim, co potrzebne, zaczyna wymagać nieproporcjonalnie dużego wysiłku. Do tego dochodzi chwiejność emocji, bo regulacja nastroju również należy do zadań tego samego układu. 

Jedna z pacjentek opisała to tak, że ma w domu dziesięć rozgrzebanych spraw i żadnej skończonej, a najwięcej energii zżera jej nie samo robienie, tylko nieustanne pilnowanie, żeby o niczym nie zapomnieć. To zdanie zostaje w pamięci, bo trafnie oddaje, gdzie naprawdę leży ciężar. 

Dlaczego u kobiet tak długo zostaje nierozpoznane

Kobiety i dziewczęta rozpoznaje się znacznie rzadziej niż mężczyzn i chłopców. Powodów jest kilka, a większość sprowadza się do tego, że u kobiet ADHD rzadziej krzyczy, a częściej szepcze. Częściej dominuje u nich postać z przewagą nieuwagi, bez rzucającej się w oczy nadruchliwości. Dziewczynka, która nie rozrabia, tylko wygląda przez okno i gubi myśli, nie trafia do gabinetu, bo nikomu nie przeszkadza. Z biegiem lat narasta za to coś innego: misternie zbudowany system kompensacji, czyli listy, alarmy, kolorowe karteczki, nadmierna kontrola, praca po nocach, żeby nadrobić to, co w ciągu dnia się rozsypało. Ten system zwykle działa, czasem latami, kosztem ogromnej, niewidocznej dla otoczenia energii. 

Problem w tym, że kompensacja ma swój sufit. Dopóki życie jest w miarę stabilne, większość kobiet jakoś się w nim mieści. Kiedy jednak dochodzi dodatkowe obciążenie, czyli wymagająca praca, opieka nad starzejącymi się rodzicami, własne dzieci w trudnym wieku, a do tego rozregulowane hormony, rezerwy się kończą i system, który dotąd trzymał, zaczyna się sypać. Nierzadko właśnie wtedy pacjentka po raz pierwszy słyszy w gabinecie, że to, z czym walczy, ma nazwę. 

Warto też wiedzieć, że u wielu kobiet nasilenie objawów od dawna chodziło w rytm hormonów: w fazie przed miesiączką, po porodzie, w każdym momencie, gdy estrogen spadał. Perimenopauza jest tego przedłużeniem, tyle że tym razem spadek nie jest przejściowy. 

Co wspólnego ma z tym menopauza

Zacznijmy od rzeczy najważniejszej, bo bywa źródłem nieporozumień. ADHD nie zaczyna się w menopauzie. Menopauza może najwyżej sprawić, że objawy dotąd skutecznie kompensowane staną się wyraźniejsze i trudniejsze do opanowania; nie tworzy zaburzenia, tylko zdejmuje z niego osłonę. 

Estrogen nie zajmuje się wyłącznie cyklem. Wpływa też na układ dopaminowy, a dopamina to neuroprzekaźnik, wokół którego kręci się duża część tego, co w ADHD szwankuje: uwaga, motywacja, napęd, zdolność doprowadzania rzeczy do końca. Można to sobie wyobrazić tak, że estrogen przez większość dorosłego życia podkręcał i stabilizował pracę dopaminy, a układ uwagi działał w jego obecności sprawniej, niż wynikałoby to z samej biologii danej osoby. Kiedy w perimenopauzie poziom estrogenu najpierw faluje, a potem opada, słabnie też wsparcie, jakie dawał on pracy dopaminy. 

Co więcej, estrogen nie działa tylko na dopaminę. Wpływa również na serotoninę, ważną dla nastroju, oraz na acetylocholinę, która porządkuje pamięć. Dlatego jego spadek potrafi uderzyć naraz w trzy obszary, uwagę, nastrój i pamięć, i to wyjaśnia, czemu pacjentka opisuje swój stan jako ogólne rozsypywanie się, a nie jeden konkretny objaw, który dałoby się wskazać palcem. 

U kobiety, która nigdy nie miała ADHD, daje to menopauzalną mgłę. U kobiety, która ADHD miała przez całe życie, lecz skutecznie je maskowała, potrafi zerwać tę maskę. Objawy, które przez dekady dawało się ukryć albo obejść, nagle przestają się poddawać dotychczasowym sztuczkom, a te same listy i alarmy, które kiedyś ratowały, przestają wystarczać. Stąd zjawisko, które w gabinetach widać coraz wyraźniej: kobieta po czterdziestce czy pięćdziesiątce dostaje rozpoznanie ADHD i mówi, że wreszcie rozumie całe swoje dotychczasowe życie. Hormony niczego tu nie tworzą od zera, one odsłaniają. 

Jeszcze do niedawna ten związek bywał lekceważony, a kobiecie, która zgłaszała nagłe rozregulowanie uwagi, mówiono najwyżej, że jest przemęczona. Dziś coraz częściej traktuje się go poważnie, bo nazwanie mechanizmu zmienia wszystko: z „coś jest ze mną nie tak” robi się „mam stan, który da się zrozumieć i któremu można pomóc”. 

Jak to wygląda na co dzień

Dwie osoby z ADHD rzadko wyglądają tak samo, ale pewne wzorce się powtarzają. Co ważne, u dorosłej kobiety nadruchliwość rzadko oznacza bieganie po pokoju; częściej jest to wewnętrzny niepokój, poczucie, że nie sposób się zatrzymać, ciągłe zajmowanie czymś rąk i głowy. 

Mgła, chaos i tysiąc myśli naraz: menopauza czy ADHD w Poznaniu
Rycina 1. Objawy ADHD układają się w dwa główne obszary; u dorosłej kobiety nadruchliwość bywa raczej wewnętrznym niepokojem niż widoczną ruchliwością (ujęcie poglądowe).

Po stronie nieuwagi pojawiają się trudność ze skupieniem i z wysłuchaniem kogoś do końca, kłopoty z organizacją i zarządzaniem czasem, gubienie rzeczy, przegapione wizyty, odkładane w nieskończoność formularze. Po stronie impulsywności i nadruchliwości jest trudność z usiedzeniem w miejscu, mówienie więcej niż inni, wchodzenie w słowo, niecierpliwość, kłopot z przeczekaniem swojej kolei, niemożność odfiltrowania rozmowy w tle i to charakterystyczne uczucie, że w głowie gra naraz kilka stacji radiowych, z których żadnej nie sposób ściszyć. Bywa, że dochodzi do tego trudność z wyczuciem czasu: kobieta planuje zmieścić w godzinie zadania na trzy, regularnie się spóźnia mimo dobrych chęci i z trudem patrzy na kalendarz dalej niż na najbliższe dni. 

U kobiet do tego obrazu często dołączają trudności z regulacją emocji, nasilony lęk, obniżony nastrój, drażliwość, a u części także trudniejszy stosunek do jedzenia. Bywa, że to właśnie te objawy, a nie sama nieuwaga, przyprowadzają kobietę do gabinetu, bo są najbardziej dotkliwe i najtrudniejsze do ukrycia przed sobą. W klasyfikacjach diagnostycznych wyróżnia się postać z przewagą nieuwagi, z przewagą impulsywności i nadruchliwości oraz mieszaną, która jest najczęstsza, choć w realnym życiu te granice bywają płynne i mało kto mieści się w jednej rubryce idealnie. 

ADHD czy menopauza, a może jedno i drugie

Tu zaczyna się najtrudniejsza część, bo objawy obu stanów zachodzą na siebie tak mocno, że rozdzielenie ich na oko bywa po prostu niemożliwe. Kłopoty z koncentracją, gorsza pamięć, rozkojarzenie, drażliwość, chwiejny nastrój, gorszy sen: pod tą listą podpisałaby się zarówno kobieta z ADHD, jak i kobieta w perimenopauzie, która ADHD nigdy nie miała. 

Mgła, chaos i tysiąc myśli naraz: menopauza czy ADHD w Poznaniu
Rycina 2. Dużą część objawów ADHD i menopauzy trudno od siebie odróżnić, dlatego okołomenopauza bywa momentem, w którym ADHD zostaje wreszcie zauważone (ujęcie poglądowe).

Najważniejszej różnicy szukam zwykle w historii: ADHD towarzyszy człowiekowi od dawna, choć w zmiennym natężeniu i nie zawsze nazwane, podczas gdy trudności czysto menopauzalne pojawiają się dopiero teraz, razem z resztą objawów przekwitania. Tyle że i ta granica się zaciera, bo można mieć jedno i drugie naraz. Wtedy pytanie, które z nich, jest źle postawione, bo chodzi o to, by zająć się oboma, a nie wybierać. 

Dlatego w gabinecie nie próbuję rozstrzygać tego jednym pytaniem ani jedną wizytą. Pytam, jak było w szkole, jak wyglądały studia, pierwsze prace, relacje, codzienna organizacja, bo w diagnostyce liczy się nie tylko to, co dzieje się teraz, ale też ślady podobnych trudności z wcześniejszych etapów życia. Czasem dopiero ta rozmowa o przeszłości ustawia całą resztę. 

Trzeba też uczciwie dodać, że podobny obraz potrafią dawać inne, bardzo częste sytuacje: przewlekły stres, zaburzenia lękowe, depresja, bezsenność, przeciążenie opieką nad bliskimi czy wypalenie zawodowe. Dlatego ADHD nie jest etykietą do samodzielnego przyklejenia sobie na podstawie tekstu w internecie, tylko jednym z kilku kierunków, które trzeba spokojnie rozważyć i wykluczyć. 

Jak to spokojnie rozplątać

Jeśli to brzmi jak Twój obraz, zacznij od najprostszego kroku. 

Jeśli masz objawy peri- lub menopauzy, najpierw omów z lekarzem, czy część trudności nie wynika z rozchwiania hormonalnego i czy leczenie menopauzalne mogłoby być elementem szerszego planu, bo wyrównanie estrogenu często łagodzi część trudności poznawczych i emocjonalnych. Bardzo pomaga przy tym prowadzenie prostego dziennika objawów, przed włączeniem leczenia i po nim, żeby zobaczyć, co rzeczywiście się poprawia, a co zostaje mimo wyrównanych hormonów. Nie musi to być nic skomplikowanego: kilka linijek dziennie o tym, jak wygląda koncentracja, sen, nastrój, pamięć. I właśnie ta różnica jest najcenniejszą wskazówką. Jeśli mgła ustępuje, a trudności z uwagą, organizacją i impulsywnością trwają dalej, niezależnie od fazy i samopoczucia, jest to sygnał, że warto rozważyć diagnostykę w kierunku ADHD. 

Trzeba powiedzieć wprost: hormonalna terapia menopauzalna nie leczy ADHD. Potrafi natomiast oczyścić obraz na tyle, by stało się jasne, czego właściwie szukamy, a to w tej akurat sytuacji bywa warte więcej niż jakiekolwiek pojedyncze badanie. U kobiet, które mają oba rozpoznania, jedno i drugie leczenie zwykle się uzupełnia, a dobranie właściwej dawki i postaci, tak hormonów, jak i leku na ADHD, bywa procesem prób, w którym poprawa narasta stopniowo i nie zawsze jest pełna. Sama diagnostyka ADHD u dorosłych to osobny proces, prowadzony przez specjalistę, oparty na rozmowie o całym życiu, a nie na jednym teście czy kwestionariuszu wypełnionym w internecie. Jeśli rozpoznanie się potwierdzi, plan postępowania również jest osobny i wykracza poza to, co może zrobić ginekolog, endokrynolog czy wykwalifikowany specjalista od menopauzy. 

Jest jeszcze jedna praktyczna rzecz. Kiedy w grę wchodzi kilka preparatów naraz, na przykład antydepresant, lek na ADHD i suplementy, zaczynają one na siebie oddziaływać, czasem w sposób, który bywa groźny, dlatego całość leczenia powinien koordynować lekarz mający pełny obraz stosowanych preparatów. Dla wielu kobiet samo nazwanie problemu bywa jednak ulgą, jakiej trudno się spodziewać, bo nareszcie nazywa coś, co przez dekady brały za własną wadę charakteru, lenistwo albo brak silnej woli. 

Jedno zastrzeżenie, ważne mimo spokojnego tonu tego tekstu. Jeśli trudności narastają szybko, pojawia się wyraźna dezorientacja, zaburzenia mowy, omdlenia, nagła zmiana osobowości albo myśli rezygnacyjne czy samobójcze, nie czeka się na uregulowanie hormonów, tylko trzeba pilnie skonsultować się z lekarzem. To już nie jest scenariusz mgła albo ADHD, lecz sytuacja, która wymaga osobnej, szybkiej oceny. 

Dać sobie szansę

Nie każda kobieta, która gubi klucze i nie domyka zdań w okolicach menopauzy, ma ADHD. Większość po prostu przechodzi menopauzę i tyle. Ale część owszem, ma ADHD i przez całe życie nikt im tego nie powiedział, a one same uznały dawno temu, że są po prostu mniej zorganizowane od innych. Warto dać sobie szansę, żeby to sprawdzić: spokojnie, bez pośpiechu, u kogoś, kto rozumie i hormony, i to, w jaki sposób działa uwaga. 

Dr n. med. Arleta Szczęsna – specjalistka ginekologii i położnictwa oraz specjalistka endokrynologii, założycielka Kliniki Słowiańskiej i Centrum Menopauzy w Poznaniu.

Ma ponad 25-letnie doświadczenie zawodowe jako lekarz oraz 20-letnie doświadczenie kliniczne w opiece nad zdrowiem kobiet. Szczególnym obszarem jej pracy jest menopauza, zdrowie hormonalne kobiet oraz wpływ zmian hormonalnych na metabolizm, zdrowie serca, skład ciała, funkcje poznawcze i jakość życia.

Od wielu lat zajmuje się również medycyną zdrowia intymnego kobiet, w tym ginekologią regeneracyjną i nowoczesnymi metodami wspierającymi funkcje oraz komfort okolic intymnych na różnych etapach życia.

Jest lekarzem certyfikowanym przez Polskie Towarzystwo Leczenia Otyłości w zakresie kompleksowego leczenia choroby otyłościowej.

Jej podejście opiera się na przekonaniu, że menopauza nie jest końcem aktywności, sprawczości ani dobrego samopoczucia, ale momentem, który wymaga mądrej, indywidualnej i uważnej opieki lekarskiej.

Informacje zawarte w artykułach mają charakter edukacyjny i nie zastępują indywidualnej konsultacji lekarskiej.

Czas Działać!

Im wcześniej zaczniesz obserwować swoje ciało,
tym łatwiej zadbać o wewnętrzną równowagę.