Pierwsze miesiące hormonalnej terapii menopauzalnej. Dlaczego cierpliwość bywa równie ważna jak właściwie dobrana dawka

Jedna z moich pacjentek wróciła na wizytę po trzech tygodniach od rozpoczęcia terapii hormonalnej. Usiadła, spojrzała na mnie i powiedziała: Pani doktor, chyba to nie działa”. Nie była rozczarowana. Bardziej zdezorientowana. Przez lata słyszała, że hormonalna terapia menopauzalna potrafi odmienić życie kobiet cierpiących z powodu uderzeń gorąca, bezsenności czy przewlekłego zmęczenia. Tymczasem minęły trzy tygodnie, a ona nadal budziła się w nocy i nie odczuwała poprawy, na którą liczyła. 

Kilka miesięcy później była jedną z najbardziej zadowolonych pacjentek w moim gabinecie. To sytuacja, którą obserwuję regularnie. 

Wokół hormonalnej terapii menopauzalnej powstało wiele uproszczeń. Jednym z najczęstszych jest przekonanie, że jeśli leczenie zostało dobrane prawidłowo, poprawa powinna pojawić się szybko i być odczuwalna niemal natychmiast. Organizm rzadko działa w tak prosty sposób. 

Każda kobieta wchodzi w menopauzę z inną historią zdrowotną, innym poziomem aktywności fizycznej, inną masą ciała, jakością snu, stanem psychicznym i innym profilem hormonalnym. Trudno więc oczekiwać, aby wszystkie reagowały identycznie na ten sam preparat. 

Pierwsze tygodnie leczenia

W badaniach i codziennej praktyce klinicznej obserwujemy pewną prawidłowość. Objawy naczynioruchowe, przede wszystkim uderzenia gorąca i nocne poty, często należą do tych, które reagują na leczenie najszybciej. U części kobiet poprawa pojawia się już po kilku tygodniach. U innych potrzeba więcej czasu. Nie oznacza to jednak, że cały organizm reaguje w tym samym tempie. Zaburzenia snu, przewlekłe zmęczenie, bóle mięśni i stawów, problemy z koncentracją, obniżony nastrój czy suchość okolic intymnych zwykle potrzebują więcej czasu. Czasami kilku miesięcy. 

W gabinecie najczęściej porównuję to do sytuacji po wieloletnim niedoborze witaminy D lub żelaza. Kiedy rozpoczynamy leczenie, organizm nie odzyskuje równowagi w ciągu kilku dni. Potrzebuje czasu, aby wykorzystać dostarczone substancje i przebudować procesy, które przez wiele miesięcy albo lat funkcjonowały inaczej. 

Podobnie jest z estrogenami. Nie działają jak tabletka przeciwbólowa. Nie wyłączają objawów jednym ruchem. Dlaczego czasami jest gorzej zanim będzie lepiej? To fragment terapii, który często budzi niepokój. 

Niektóre pacjentki w pierwszych tygodniach leczenia obserwują niewielkie nasilenie części objawów. Mogą pojawić się większa tkliwość piersi, uczucie zatrzymywania wody, przejściowe wahania nastroju albo krwawienie, którego pacjentka się nie spodziewała. Wiele osób interpretuje to jako dowód, że terapia została źle dobrana. Najczęściej nie jest to prawda. Organizm potrzebuje czasu na adaptację do nowej sytuacji hormonalnej. Dotyczy to zwłaszcza kobiet, które przez wiele lat funkcjonowały przy bardzo niskich stężeniach estrogenów. 

Kilka miesięcy temu pacjentka przyszła na kontrolę z dokładnie prowadzonym kalendarzem objawów. Miała zapisany praktycznie każdy dzień terapii. Zauważyłam coś ciekawego. W pierwszym miesiącu opisywała więcej dolegliwości niż przed rozpoczęciem leczenia. W drugim zaczęły się stopniowo zmniejszać. W trzecim większość z nich zniknęła. Gdyby ocenić terapię wyłącznie po pierwszych tygodniach, prawdopodobnie zostałaby odstawiona. 

Krwawienie po rozpoczęciu HTZ

To jeden z powodów najczęstszych telefonów do gabinetu. Pacjentki są przekonane, że po menopauzie każde krwawienie oznacza coś niepokojącego. Tymczasem w pierwszych miesiącach po rozpoczęciu hormonalnej terapii menopauzalnej lub po zmianie dawki hormonów nieregularne krwawienia oraz plamienia należą do częstych zjawisk.  W większości przypadków są one związane z reakcją błony śluzowej macicy na zmieniające się środowisko hormonalne. Mogą mieć postać niewielkiego plamienia. Mogą przypominać miesiączkę, pojawiać się i ustępować przez kilka tygodni. 

To nie oznacza, że należy je ignorować. Oznacza jedynie, że w pierwszych miesiącach terapii są zjawiskiem oczekiwanym i często mieszczą się w fizjologii adaptacji organizmu do leczenia. Jeżeli jednak krwawienia utrzymują się, nasilają albo pojawiają się po okresie wcześniejszej stabilizacji, sytuacja wymaga oceny ginekologicznej. W praktyce najczęściej wykonujemy badanie ultrasonograficzne i analizujemy przebudowę histologiczną  endometrium czyli wykonujemy biopsję.  

Pacjentki często najbardziej boją się nowotworu. W rzeczywistości najczęstszą przyczyną krwawień pozostaje odpowiedź błony śluzowej macicy na leczenie hormonalne, a nie choroba nowotworowa. Tkliwość piersi i uczucie obrzmienia. To kolejny objaw, który potrafi niepotrzebnie zniechęcić do terapii. 

W pierwszych tygodniach leczenia część kobiet zauważa zwiększoną wrażliwość piersi. Czasami pojawia się uczucie napięcia przypominające okres przed miesiączką. Niekiedy występuje także przejściowe zatrzymywanie płynów. Zwykle ustępuje samoistnie. Nie jest to objaw świadczący o uszkodzeniu organizmu ani o tym, że leczenie zostało źle dobrane. 

Warto pamiętać, że tkanki piersi reagują na hormony bardzo dynamicznie. W pewnym sensie przypominają czuły czujnik zmian hormonalnych zachodzących w organizmie. Zdarza się, że piersi reagują wcześniej niż samopoczucie. Dlaczego dwie kobiety mogą reagować zupełnie inaczej 

W medycynie menopauzalnej coraz częściej odchodzimy od myślenia, że istnieje jedna idealna dawka odpowiednia dla wszystkich kobiet. To nie działa nawet w obrębie jednego preparatu. Jedna pacjentka uzyskuje bardzo dobrą kontrolę objawów przy niewielkiej dawce żelu estrogenowego. Druga przy tej samej dawce nadal doświadcza bezsenności i uderzeń gorąca. Powodów jest wiele. Różnimy się sposobem wchłaniania hormonów przez skórę, metabolizmem, masą ciała, aktywnością enzymów oraz wrażliwością receptorów hormonalnych. Dlatego współczesna terapia menopauzalna coraz bardziej przypomina szycie garnituru na miarę niż kupowanie uniwersalnego rozmiaru.

Kiedy warto ocenić skuteczność terapii

Największy błąd, jaki obserwuję, polega na ocenianiu skuteczności leczenia po dwóch albo trzech tygodniach. To zwykle za wcześnie. Większość towarzystw naukowych rekomenduje ocenę efektów terapii po kilku miesiącach, o ile nie występują działania niepożądane wymagające wcześniejszej interwencji. Nie chodzi wyłącznie o ustąpienie uderzeń gorąca. Pytam pacjentki o senpoziom energiikoncentracjęlibidobóle stawówaktywność fizyczną. O to, czy wróciło poczucie normalnego funkcjonowania. Bo właśnie z takich elementów składa się codzienna jakość życia. 

Leczymy kobietę, nie wynik laboratoryjny

Współczesna medycyna coraz mocniej przypomina nam o czymś, co lekarze wiedzieli od dawna. Wyniki badań są ważne. Wytyczne i algorytmy są ważne. Ale ostatecznie przed nami siedzi konkretna kobieta ze swoją historią, swoimi objawami i swoimi oczekiwaniami wobec leczenia. Dlatego rozpoczynając hormonalną terapię menopauzalną, warto dać sobie czas. Organizm nie przechodzi przez menopauzę w ciągu jednego dnia. Nie odzyskuje też równowagi hormonalnej w ciągu jednego tygodnia. Czasami pierwszym objawem skuteczności leczenia nie jest całkowite ustąpienie dolegliwości. Bywa nim spokojniej przespana noc. Mniej wybudzeń. Lepsza koncentracja podczas pracy. Mniejsza drażliwość. A potem pojawiają się kolejne zmiany. Zwykle stopniowo. Tak właśnie najczęściej wygląda dobrze prowadzona terapia menopauzalna w prawdziwym życiu. 

Dr n. med. Arleta Szczęsna – specjalistka ginekologii i położnictwa oraz specjalistka endokrynologii, obesitologii, założycielka Kliniki Słowiańskiej i Centrum Menopauzy w Poznaniu.

Ma ponad 25-letnie doświadczenie zawodowe jako lekarz oraz 20-letnie doświadczenie kliniczne w opiece nad zdrowiem kobiet. Szczególnym obszarem jej pracy jest menopauza, zdrowie hormonalne kobiet oraz wpływ zmian hormonalnych na metabolizm, zdrowie serca, skład ciała, funkcje poznawcze i jakość życia.

Od wielu lat zajmuje się również medycyną zdrowia intymnego kobiet, w tym ginekologią regeneracyjną i nowoczesnymi metodami wspierającymi funkcje oraz komfort okolic intymnych na różnych etapach życia.

Jest lekarzem certyfikowanym przez Polskie Towarzystwo Leczenia Otyłości w zakresie kompleksowego leczenia choroby otyłościowej.

Jej podejście opiera się na przekonaniu, że menopauza nie jest końcem aktywności, sprawczości ani dobrego samopoczucia, ale momentem, który wymaga mądrej, indywidualnej i uważnej opieki lekarskiej.

Informacje zawarte w artykułach mają charakter edukacyjny i nie zastępują indywidualnej konsultacji lekarskiej.

Czas Działać!

Im wcześniej zaczniesz obserwować swoje ciało,
tym łatwiej zadbać o wewnętrzną równowagę.