Masz pytania?
Zadaj nam pytanie
3 marca 2026 • Czas czytania: 10 minut

Ciśnienie po menopauzie: dlaczego rośnie i co ma z tym wspólnego HTZ

Szczupła, aktywna, je rozsądnie, a aparat na ramieniu pokazuje 152 na 96.

To jedno z częstszych zaskoczeń u pacjentek po pięćdziesiątce, a zarazem dobry punkt wyjścia do rozmowy, której w menopauzie prowadzi się stanowczo za mało: o sercu i naczyniach.

Nadciśnienie wciąż ma w głowach opinię choroby panów z brzuszkiem i papierosem, więc kobieta, która o siebie dba, słysząc taki wynik, zwykle reaguje niedowierzaniem. „Ale ja przecież nic nie czuję” pada niemal za każdym razem. I właśnie w tym tkwi pierwszy problem, bo wysokiego ciśnienia rzeczywiście się nie czuje, a jego związek z hormonami jest znacznie mocniejszy, niż wynika z popularnego obrazu menopauzy, w którym mieszczą się uderzenia gorąca, gorszy sen i wahania nastroju, a o sercu i naczyniach wspomina się jakby na marginesie.

A to układ krążenia jest tu stawką największą. Choroby sercowo-naczyniowe pozostają najczęstszą przyczyną zgonów kobiet, o czym w rozmowach o menopauzie mówi się stanowczo za rzadko. Uderzenia gorąca miną, sen z czasem zwykle się reguluje, a naczynia pracują dalej, codziennie, przez kolejne dekady; to, w jakim są stanie w okolicach pięćdziesiątki, ma znaczenie znacznie dłużej niż którykolwiek z objawów, z powodu których kobiety najczęściej przychodzą.

dr n. med. Arleta Szczęsna Poznań dr n. med. Arleta Szczęsna Ginekolog, endokrynolog, położnik, obesitolog. Założycielka Kliniki Słowiańskiej

Poniższy materiał ma charakter edukacyjny. Nie stanowi porady medycznej ani zachęty do konkretnej terapii. Każda decyzja diagnostyczno-terapeutyczna powinna być podejmowana indywidualnie z lekarzem.

Pewien punkt zwrotny około sześćdziesiątki

Statystyki nadciśnienia długo wyglądały prosto: częściej chorują mężczyźni. W młodszych grupach wiekowych tak właśnie jest, i to z wyraźną przewagą. Rzecz w tym, że u kobiet ciśnienie po menopauzie rośnie wyraźnie szybciej; krzywe, które przez całą młodość biegły osobno, zaczynają się zbiegać, aż po sześćdziesiątym roku życia odsetek kobiet z nadciśnieniem dogania, a w części danych przewyższa odsetek mężczyzn w tym samym wieku. Przewaga, którą kobiety mają wcześniej, z wiekiem po prostu znika.

To nie jest wyłącznie kwestia upływu lat, bo mężczyźni starzeją się tak samo, a u nich ta krzywa wznosi się łagodniej. Coś dodatkowego dzieje się u kobiet w okolicach menopauzy, i tego czegoś trzeba szukać w hormonach. Dla mnie w gabinecie ma to bardzo praktyczny skutek: u kobiety przed menopauzą prawidłowe ciśnienie traktuję jako stan w miarę stabilny, natomiast w okresie okołomenopauzalnym i po nim chcę je widzieć regularnie, nawet jeśli wcześniej nigdy nie sprawiało kłopotu. Bo to jest dokładnie ten moment, w którym potrafi zacząć rosnąć niezauważenie.

Ciśnienie po menopauzie: dlaczego rośnie i co ma z tym wspólnego HTZ Poznań
Rycina 1. W młodszym wieku nadciśnienie częściej dotyczy mężczyzn, ale po menopauzie krzywa u kobiet rośnie stromo i po sześćdziesiątym roku życia zrównuje się z mężczyznami lub ich przewyższa (wykres poglądowy).

Choroba, której się nie czuje

Nadciśnienie jest podstępne właśnie dlatego, że nie boli. Nie daje zadyszki, nie budzi w nocy, przez lata potrafi nie dawać żadnego sygnału, a mimo to pracuje: obciąża serce, usztywnia naczynia i po cichu podnosi ryzyko zawału, udaru oraz innych chorób sercowo-naczyniowych. Pierwszym objawem bywa dopiero zdarzenie, którego najbardziej chcielibyśmy uniknąć, a uszkodzenia, które przez ten czas narosły w naczyniach, są już wtedy faktem. Większość kobiet, które trafiają do mnie z podwyższonymi wartościami, dowiedziała się o nich przypadkiem: przy okazji badań do zabiegu, w aptece, na wizycie z zupełnie innego powodu. Jedyny sposób, żeby nadciśnienie wykryć, zanim zdąży narobić szkód, jest prozaiczny: trzeba je zmierzyć.

Czynników, które na nie pracują, jest sporo, i większość wymienilibyśmy chórem: wiek, nadciśnienie u bliskich krewnych, pochodzenie etniczne (wyższe ryzyko mają między innymi kobiety o korzeniach afrykańskich, afrokaraibskich i południowoazjatyckich), niezdrowa dieta, nadmierna masa ciała, palenie, nadużywanie alkoholu, długotrwały stres, a także, co dla wielu pacjentek jest zaskoczeniem, sama menopauza i związane z nią zmiany hormonalne, zwłaszcza gdy objawy oraz czynniki metaboliczne pozostają bez odpowiedniej diagnostyki i leczenia. Część z tych czynników możemy zmieniać, część nie, i już samo ich rozdzielenie bywa w gabinecie połową roboty.

Za nadciśnienie Światowa Organizacja Zdrowia przyjmuje wartości 140/90 mmHg lub wyższe, przy czym w poszczególnych krajach progi bywają nieco inne. Warto przypomnieć, co znaczą te dwie liczby, bo pacjentki rzadko o to pytają, a często nie wiedzą: pierwsza, wyższa, to ciśnienie skurczowe, czyli z chwili, gdy serce się kurczy i wyrzuca krew, a druga, niższa, to ciśnienie rozkurczowe, panujące w naczyniach między uderzeniami. Obie mają znaczenie. Dodam jedno zastrzeżenie praktyczne, bo wraca w gabinecie regularnie: jeden pomiar niczego nie przesądza. Jedna z pacjentek zmierzyła sobie ciśnienie raz, w aptece, tuż po tym, jak biegła na autobus, zobaczyła 160 i przez tydzień nie spała ze strachu, a przy spokojnych pomiarach w domu wartości okazały się prawidłowe. Ciśnienie ocenia się z serii pomiarów wykonywanych w spoczynku, nie z jednej przypadkowej liczby.

Jak hormony działają na naczynia

Tu zaczyna się sedno. Estradiol, progesteron i testosteron, hormony, które najczęściej kojarzymy z cyklem, płodnością czy libido, działają również na ściany naczyń krwionośnych. Pomagają im się rozluźniać i poszerzać, tak by krew płynęła swobodnie, a ciśnienie pozostawało w ryzach. Mówiąc najprościej, naczynie krwionośne to nie sztywna rurka, tylko żywa, umięśniona ściana, która potrafi się napinać i odpuszczać, a kiedy odpuszcza, opór dla przepływającej krwi maleje i ciśnienie spada. W perimenopauzie i menopauzie poziom tych hormonów najpierw faluje, czasem dość gwałtownie, a potem ustala się na niskim poziomie i już na nim zostaje. Ten spadek wiąże się z wyższym ryzykiem chorób serca i zawałów, i jest to jeden z powodów, dla których kardiolodzy coraz uważniej patrzą na kobiety właśnie w tym okresie życia.

Te same hormony pomagają też utrzymać w ryzach cholesterol. Kiedy estradiol spada, stężenie cholesterolu we krwi rośnie, ściany tętnic mogą sztywnieć, a w ich wyściółce zaczyna odkładać się tłuszczowy osad, czyli blaszka miażdżycowa, po łacinie atheroma, dokładnie to, co latami cicho zwęża światło naczyń. Im sztywniejsza i węższa tętnica, tym trudniej krwi przez nią płynąć i tym wyżej wędruje ciśnienie; jedno napędza drugie. Progesteron mikronizowany zwykle nie podnosi ciśnienia, a u części kobiet może sprzyjać jego obniżeniu, testosteron stosowany prawidłowo u kobiet też nie powinien go zwiększać. Nie chcę z tego robić obrazka, w którym hormony są cudownym lekiem na serce, bo nim nie są. Chcę pokazać co innego: menopauza nie jest dla układu krążenia wydarzeniem obojętnym, tylko realnie zmienia warunki, w jakich pracują naczynia.

A jeśli nadciśnienie już jest: czy można brać HTZ

To pytanie pada niemal zawsze, gdy w wywiadzie pojawia się podwyższone ciśnienie. Dla większości kobiet odpowiedź jest uspokajająca: u wielu pacjentek z dobrze kontrolowanym nadciśnieniem hormonalną terapię menopauzalną można rozważać i stosować bezpiecznie, pod warunkiem właściwego doboru preparatu, drogi podania oraz regularnej kontroli ciśnienia. Po to właśnie lekarz monitoruje wartości i dostosowuje dawki, nie jako formalność, lecz jako element prowadzenia terapii.

Znaczenie ma jednak postać hormonu i droga podania, i tego niuansu nie da się pominąć. Hormony bioidentyczne, a zwłaszcza estradiol podawany przez skórę, w plastrze, żelu albo sprayu, pozwalają naczyniom się poszerzyć, więc raczej obniżają ciśnienie, niż je podnoszą. Inaczej zachowują się niektóre syntetyczne progestageny oraz syntetyczne estrogeny, które ciśnienie mogą podwyższać i z tego powodu nie są zalecane kobietom z nadciśnieniem. Bioidentyczny progesteron mikronizowany albo nie wpływa na ciśnienie, albo potrafi je nieco obniżyć, a testosteron go nie podnosi. Dla pacjentki brzmi to jak farmakologiczny drobiazg, w praktyce bywa różnicą między terapią, której słusznie unikamy, a taką, która naczyniom wręcz sprzyja, i właśnie dlatego ten sam skrót hormony potrafi oznaczać dwie zupełnie różne rzeczy.

Ciśnienie po menopauzie: dlaczego rośnie i co ma z tym wspólnego HTZ Poznań
Rycina 2. O kierunku wpływu na ciśnienie decyduje rodzaj hormonu i droga podania: estradiol przezskórny oraz progesteron mikronizowany zwykle nie podnoszą ciśnienia, a u części kobiet mogą sprzyjać jego obniżeniu; część preparatów syntetycznych może je podwyższać (wykres poglądowy).

W codziennej pracy oznacza to tyle, że u kobiety z podwyższonym ciśnieniem nie zaczynam rozmowy od pytania, hormony czy nie hormony, lecz od tego, jakie hormony i jaką drogą. Czasem to wystarcza, żeby z bezpiecznej terapii w ogóle nie trzeba było rezygnować. Nie znaczy to oczywiście, że każda kobieta z nadciśnieniem powinna sięgać po HTZ, znaczy tylko, że nadciśnienie samo w sobie rzadko bywa powodem, by drzwi do leczenia zatrzasnąć z góry.

Co poza hormonami leży w Twoich rękach

Najwięcej w tej części zależy od Twoich codziennych nawyków.

Hormony to jeden element, nie całość. Regularny pomiar ciśnienia i dbałość o ogólny stan zdrowia obniżają ryzyko chorób serca niezależnie od tego, czy stosujesz HTZ. Mieści się w tym utrzymanie prawidłowej masy ciała, regularny ruch, zdrowa i zbilansowana dieta, umiar z alkoholem i kofeiną oraz, co bywa traktowane po macoszemu, rzetelne przyjmowanie leków przepisanych na ciśnienie. Żadna z tych rzeczy nie brzmi efektownie i właśnie dlatego łatwo je odkładać; tymczasem to one, a nie pojedyncza spektakularna decyzja, najczęściej przesuwają wynik na ciśnieniomierzu w dobrą stronę. Leki obniżające ciśnienie, jeśli zostały zalecone, działają tylko wtedy, gdy się je bierze, a to należy do najczęstszych przyczyn opornego nadciśnienia, jakie widuję. Terapia hormonalna niczego z tej listy nie zastąpi.

Najprostsza rzecz, jaką możesz zrobić jeszcze w tym tygodniu, jest banalnie tania: kup porządny ciśnieniomierz naramienny i mierz ciśnienie spokojnie, o stałych porach, zapisując wyniki. Najlepiej na siedząco, po kilku minutach odpoczynku, z ręką opartą mniej więcej na wysokości serca, a nie w biegu i nie zaraz po kawie. Kilka takich pomiarów w ciągu tygodnia mówi o ciśnieniu więcej niż jedna liczba zmierzona w gabinecie, gdzie samo zdenerwowanie potrafi je zawyżyć. Tę kartkę z domowymi wynikami widuję na biurku częściej niż niejedno nowoczesne badanie, i zwykle mówi mi więcej niż ono.

Poradnik Klinika Słowiańska w Poznaniudr n. med. Arleta Szczęsna

Dr n. med. Arleta Szczęsna – specjalistka ginekologii i położnictwa oraz specjalistka endokrynologii, obesitologii, założycielka Kliniki Słowiańskiej i Centrum Menopauzy w Poznaniu.

Ma ponad 25-letnie doświadczenie zawodowe jako lekarz oraz 20-letnie doświadczenie kliniczne w opiece nad zdrowiem kobiet. Szczególnym obszarem jej pracy jest menopauza, zdrowie hormonalne kobiet oraz wpływ zmian hormonalnych na metabolizm, zdrowie serca, skład ciała, funkcje poznawcze i jakość życia.

Od wielu lat zajmuje się również medycyną zdrowia intymnego kobiet, w tym ginekologią regeneracyjną i nowoczesnymi metodami wspierającymi funkcje oraz komfort okolic intymnych na różnych etapach życia.

Jest lekarzem certyfikowanym przez Polskie Towarzystwo Leczenia Otyłości w zakresie kompleksowego leczenia choroby otyłościowej.

Jej podejście opiera się na przekonaniu, że menopauza nie jest końcem aktywności, sprawczości ani dobrego samopoczucia, ale momentem, który wymaga mądrej, indywidualnej i uważnej opieki lekarskiej.